Po co przykuwano książki do półek? Tak chroniono cenne tomy przed kradzieżą

W dawnej bibliotece dostęp do książki nie zawsze oznaczał możliwość zabrania jej ze sobą. Czytelnik mógł otworzyć tom i zagłębić się w lekturze, lecz o granicach jego swobody decydował żelazny łańcuch. Tak zabezpieczano szczególnie wartościowe zbiory od średniowiecza do XVIII stulecia.

Biblioteki łańcuchowe, związane z określeniem libri catenati, odpowiadały na problem, który dziś łatwo przeoczyć: zdobycie kolejnego egzemplarza księgi było trudne i kosztowne. Praca kopistów wymagała czasu, a pojawienie się druku nie sprawiło, że książki od razu stały się powszechnie dostępnymi, tanimi przedmiotami. Ich utrata oznaczała więc dla właściciela poważną stratę.

Mechanizm zabezpieczenia nie przekreślał korzystania ze zbiorów. Łańcuch pozwalał zdjąć wolumin z półki i ułożyć go na pulpicie, ale uniemożliwiał wyniesienie go dalej. Mocowano go do pręta przy regale albo bezpośrednio do pulpitu. W ten sposób księgi pozostawały dostępne dla czytelników, a zarazem pod ochroną.

Zabytkowy księgozbiór w Oleśnicy

Ślad tego dawnego sposobu przechowywania książek przetrwał w Oleśnicy. Tamtejszą Bibliotekę Łańcuchową utworzono w 1594 roku z inicjatywy księcia Karola II Podiebradowicza. Umieszczono ją w pomieszczeniu położonym nad wejściem do kościoła zamkowego.

Z księgozbioru korzystali między innymi duchowni, nauczyciele oraz uczniowie. Do naszych czasów zachowały się dawne tomy, a przy 52 woluminach nadal znajdują się oryginalne łańcuchy. To one najczytelniej przypominają, jak próbowano pogodzić ochronę cennych ksiąg z potrzebą ich udostępniania.

Źródło: facebook.com/powiatowa.biblioteka.publiczna.legionowo